6 sie 2013

Tragiczna sytuacja na powiatowych drogach


Artykuł ten ukazał się w tygodniku Ziemia Sochaczewska z czerwca 2013 roku.

Z żalem stwierdzamy, że drogi powiatowe zarządzane przez starostwo w Sochaczewie są w opłakanym stanie - to główna konkluzja pisma, jakie radni gminy Iłów skierowali do zarządu powiatu sochaczewskiego.

Radni gminy, zdesperowani sytuacją drogową i skargami mieszkańców, powołując się na ustawę o drogach publicznych, domagają się od władz powiatu, zarządcy dróg, skuteczniejszych niż dotychczas interwencji naprawczych, by nie tylko zwiększyć bezpieczeństwo na drogach, ale także doprowadzić w wielu przypadkach do ich przejezdności, co nie zawsze jest możliwe. Pismo podpisane przez przewodniczącego rady gminy Ryszarda Zientarę jest wyraźnym wołaniem o pomoc.

Powiatowy patent stawiania znaków

Sytuacja jest bowiem taka, jak nam powiedział radny powiatu z terenu Iłowa Andrzej Grabarek, że jeśli któraś gmina da pieniądze, to powiat remonty robi. Natomiast te biedniejsze, jak Iłów, Rybno czy Młodzieszyn, środków nie mają i można, jego zdaniem, śmiało powiedzieć, że tam praktycznie sieci dróg już nie ma.

- Na przykład - mówi Andrzej Grabarek - jak twierdzi sama pani dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg Małgorzata Dębowska, w gminie Iłów są tylko dwie drogi powiatowe, po których da się jeszcze przejechać. To droga Brzozów - Iłów i Iłów - Piotrkówek. Pozostałe są w takim stanie, że prawie na każdej z nich stoją znaki ograniczające prędkość, najczęściej do 30 km/godz. Zaś na leszówce od Wszeliw w kierunku Kiernozi zawalił się most i droga powiatowa jest zamknięta. Z kolei droga do Koszajca praktycznie nie ma asfaltu. Jak również twierdzi pani dyrektor, na drodze do Jamna już mniejszych znaków ograniczających prędkość do 5 czy 10 km/godz. nie postawi. Jedynym rozwiązaniem jest zamknięcie drogi.

Zdaniem radnego Grabarka, największe zniszczenia dróg w gminie Iłów nastąpiły zimą na przełomie 2011 - 12 roku. Wtedy pojawiły się duże przełomy, na których praktycznie nie było już asfaltu. To wówczas należało drogi odbudować. Nie zrobiono tego, z wyjątkiem 1,5-kilometrowego odcinka Iłów - Budy Iłowskie - Młodzieszyn - Mistrzewice i ostatnia zima dokończyła zniszczeń.




Tylko doraźne łatanie

W związku z roszczeniami drogowymi władz Iłowa o komentarz poprosiliśmy szefową Powiatowego Zarządu Dróg Małgorzatę Dębowską. Usłyszeliśmy, że prowadzone są obecnie remonty najbardziej zniszczonych po długiej i ciężkiej zimie dróg. Niestety, jest to tylko doraźne łatanie powstałych dziur, bo tylko na takie inwestycje są w budżecie PZD środki. Nie pozwalają one na poważniejsze naprawy z wymianą nawierzchni, choćby na najbardziej zniszczonych odcinkach.

Jak mówi pani dyrektor, to właśnie gmina Iłów jest pod względem stanu dróg w najgorszej sytuacji w powiecie. Czym dalej na wschód powiatu, nasze drogi są lepsze. Bierze się to, jej zdaniem, stąd, iż 14 lat temu, w momencie tworzenia powiatów, Iłów został przekazany nam z rejonu płockiego, na którego rubieżach, niedoinwestowany, popadał w zaniedbania przez bardzo wiele lat.

- Trudno nam teraz w stosunkowo krótkim czasie nadrobić tamte zaległości, zwłaszcza że mamy na głowie cały powiat - dodaje Małgorzata Dębowska. - Tak więc bez środków zewnętrznych, o które wystąpiliśmy, nie ma mowy o większych drogowych inwestycjach. Jeśli jakaś pomoc się pojawi, na pewno ją wykorzystamy. Bez tego nie będzie remontów i przebudowy zniszczonych dróg, bo powiat nie otrzymuje żadnej drogowej subwencji.

Rodzi się więc pytanie o sens istnienia w takiej formie jednostek samorządowych, które nie są w stanie spełniać swych podstawowych zadań. Do łatania asfaltem dziur wystarczyłaby kilkuosobowa ekipa naprawcza.

Plomby z zębów wypadają

Zdanie pani dyrektor Dębowskiej, że zniszczone drogi są głównie w Iłowie, nie zawsze potwierdzają wpisy na sochaczewskich portalach internautów, którym, jak się okazuje, również leży na sercu temat stanu naszych dróg.

„Droga od Mistrzewic do Kamiona bije wszystkie rekordy. Podczas jazdy plomby z zębów wypadają” - czytamy.

„Nic się nie umywa do drogi z Rokotowa do Orłowa. Jest tam znak ograniczenia prędkości do 30 km/godz., ale i z taką prędkością zawieszenie można urwać”.

Ktoś inny, jako kolejny przykład, dodaje drogę w Lubiejewie, którą wysypano kamykami, a po dwóch dniach już ich nie było, bo deszcze i samochody rozniosły wszystko na pobocza. Dzieje się tak gdyż naprawy, z braku środków, polegają głównie na zasypywaniu zniszczonych nawierzchni tłuczniem oraz łataniu dziur asfaltem. Są to jednak na ogół metody najwyżej na jeden sezon. Na dodatek po łatanych „plackach” jeździ się jak po wybojach. Potwierdza to Tomasz Mroczkowski, odpowiedzialny za stan dróg w gminie Iłów. Jego zdaniem najgorsze są cztery drogi wychodzące z Iłowa w kierunku Słubic, Młodzieszyna, Wszeliw i Sannik.

Najgorszy jest brak perspektyw

Ale drogi powiatowe są nie tylko w gminach. Na ostatniej sesji rady powiatu podnoszono również temat fatalnej ul. Trojanowskiej a także części ul. Staszica w Sochaczewie. Jak nam powiedział radny powiatowy Dariusz Dobrowolski, on właśnie postulował potrzebę naprawy tej ostatniej.

- Ponieważ ul. Staszica przewidziana jest do remontu - mówi Dariusz Dobrowolski - ale tylko na odcinku od ul. Warszawskiej do Pokoju, zaś najgorszy fragment znajduje się na wysokości Caritasu, wnioskowałem, aby Powiatowy Zarząd Dróg również nie zapominał o tej ulicy. Zwłaszcza że tam, po ostatniej ulewie, naruszona została nakładka asfaltowa przy kanale deszczowym za Caritasem. Temat stanu dróg powiatowych przewija się prawie na każdej sesji, a w budżecie na ten cel mizeria. Złożyłem więc wniosek do zarządu, abyśmy ponad wszelkimi podziałami pochylili się nad tym trudnym i ważnym tematem. Zinwentaryzowali i posegregowali według ich stanu technicznego drogi i wytyczyli plan postępowania na dwa, trzy lata. Abyśmy wiedzieli gdzie i co potrzeba zrobić i sukcesywnie, począwszy od tych najważniejszych, zaczęli drogi remontować. Trzeba też zrobić rozeznanie, skąd i ile środków da się  na ten cel pozyskać. Mój wniosek został przyjęty i teraz czekam, jak zarząd się do niego odniesie.

Podobnego zdania jest radny Andrzej Grabarek, który postuluje, aby również przy udziale władz poszczególnych gmin ten problem spróbować rozwiązać.

- Bywając na sesjach rad gmin, nie tylko w Iłowie - mówi - widzę w kontaktach z ludźmi, że jest to obecnie temat głównie ich nurtujący. Mieszkańców boli, iż jeśli tylko wyjedzie się poza nasz powiat, na przykład do gostynińskiego, drogi od razu są dużo lepsze. Przeraża ich nawet nie sam stan dróg, ale najbardziej fakt, że starostwo i zarząd powiatu nie mają żadnych pomysłów, jak z tej sytuacji wyjść.

Autor: Sławomir Burzyński

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz